Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem


Matterhorn - grań Lion vs Hornli
MarekMar, 26.08.2019 18:03 cześć, zastanawiamy się z kumplami nad wyborem drogi wejścia na Mata za rok - czy grań Lion czy Hornli
znamy argumenty za Lionem - mniej ludzi, mniejsza kruszyzna
a jak się mają obie drogi do siebie jeśli chodzi o poziom trudności? tzn oczywiście znam wycenę, ale czy jest ktoś kto szedł obie i umie powiedzieć, jak bardzo Lion jest trudniejszy niż Hornla?
i która droga jest lepsza do zejścia?
z góry dzięki za wszystkie podpowiedzi
pozdrawiam
Marek
Obraz, 30.08.2019 15:47 Nie robiłem żadnej, ale przymierzałem się do obu :D

Obie drogi są bardzo długie z nie trywialną orientacją. O ile zadajesz pytanie, którą lepiej schodzić - odpowiedź jest oczywista: tą, którą wchodziliście. Zmniejszy to szansę dupuwy w nieprzyjemnym miejscu.
Co do wyboru drogi , moim zdaniem, wybierać trzeba tą drogę, linia której bardziej się podoba, trudności są bardzo zbliżone.
 
Udzieliłbym czas rozwspinu w butach górskich/rakach (1) w skałach /można na wędkę/ (2) na krótszych drogach górskich (3) w terenie skalno-śnieżnym w rakach na tym samym wyjeździe. To znacznie przyśpieszy i da pewność pokonania terenu. Na obu drogach to jest podstawa. Po drugie - planowaniu i realizacji aklimatyzacji (można to połączyć z 2 i 3).
 
Post edytowany. Ostatnio: 30.08.2019 15:51
Seban, 02.09.2019 13:25 Wprawdzie wieki temu, ale zrobiłem trawers (podejście Lion, zejście Hörnli) z biwakiem. Plan był taki, żeby jednego dnia dojść do schronu Solvay i tam przenocować, ale nie udało się. Byliśmy za wolni i musieliśmy kiblować, ale uważam, że w miarę sprawny, zaaklimatyzowany zespół dojdzie z Carrela do Solvaya w jeden dzień bez jakiejś mega spinki. Polecam zejście na szwajcarską stronę z kilku względów. Po pierwsze zaczynając od szczytu przez całą najbardziej stromą część grani są wielkie stalowe pałąki asekuracyjne, z których można zakładać zjazdy (my mieliśmy linę 50m i było ok.). Jeśli jesteś w dobrej formie, to prawdopodobnie zejdziesz równie szybko, jak zjedziesz, ale jak jesteś zmęczony, zjazdy mogą okazać się ulgą - czasową i kondycyjną. Po drugie przebieg drogi jest bardziej ewidentny. Wspomniana przez Żenię nietrywialność orientacji po stronie włoskiej jest odczuwalnie większa. Pociągi przewodnicko-klienckie, które przy sprzyjających warunkach od wielu lat codziennie startują ze schroniska Hörnli od 3-ciej/4-tej rano, zrobiły swoje. Ich ślad jest wyraźny. Po trzecie grań Hörnli jest rzeczywiście chyba odrobinę łatwiejsza...; i być może w podejściu nie odczuje się tego prawie, ale w zejściu, bywa to odczuwalne. Jeśli chodzisz po górach, to wiesz pewnie że czasami wejść gdzieś okazuje się łatwiej niż zejść.
Jeśli chodzi o aspekty logistyczno-organizacyjne - koszt noclegu w Hörnli to 150 CHF za osobę (minus 10 CHF zniżki za legitymację Alpenvereinu). Schron Carrela jest bezobsługowy, ale obowiązuje opłata. W 2001 roku, kiedy tam byłem, była naprawdę symboliczna - 5 euro. Pobrał ją od nas włoski przewodnik, który też tam akurat nocował z 5-osobową grupą klientów. W schronie jest ogólnie dostępny palnik. Warto jednak mieć swój, bo ludzie ustawiają się do tego "publicznego" w kolejkach i topią na nim śnieg i z reguły trzeba b.długo czekać. Aktualnie opłata wynosi (wg źródeł internetowych) 25 euro. Jeśli nie trafisz akurat na guide'a, który ją bez ceremonii wyegzekwuje, to należałoby mieć przyzwoitość i wrzucić kasę do skrzyneczki. W zamian możesz bez wyrzutów sumienia cieszyć się dostępnymi tam ciepłymi wełnianymi kocami i ew. żarciem/ gazem pozostawionym przez innych turystów. Ktoś opowiadał mi kiedyś, że biwakował obok schronu, ale to było trochę dziwne dla mnie - po pierwsze dlatego, że nie zapamiętałem, żeby w pobliżu było dogodne miejsce, a po drugie - trzeba dodatkowo tachać przynajmniej śpiwór i płachtę.
Jeśli rozważałbyś trawers, warto wiedzieć, że powrót na włoską stronę może okazać się długi. Stara ścieżka przecinająca wschodnią ścianę już od dawna jest prawie nie chodzona ze względu na kamienie, które (w zależności od warunków) mogą zacząć lecieć z góry naprawdę zaskakująco wcześnie rano. Zamiast tej ścieżki wszyscy rekomendują zejście do Schwarzsee, potem kolejką na Trockener Steg, a stamtąd podejście lodowcem Theodulgletscher i przez przełęcz Theodulpass do Breuil/Cervinia (bez problemów z orientacją, ponieważ jest to znany rejon narciarski z mnóstwem wyciągów, ale kawał drogi).
Tyle.
Napieraj.
Powodzenia.
MarekMar, 02.09.2019 15:04 dzięki za pomoc!!!