Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem


Lawina zeszła w Tatrach. Dwie osoby ciężko ranne
paszcz, 30.12.2009 11:32 2 dziewczyny
Jusza, 30.12.2009 12:15 I następna...

http://wiadomosci.onet.pl/2681,2103219,tatry_pod_rysami_zeszla_lawina,wydarzenie_lokalne.html
Katarzyna Dolińska, (Gość), 30.12.2009 12:19 dziś kolejna lawina, tym razem Bula pod Rysami:

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7407991,Lawina_pod_Rysami__Jedna_osoba_pod_sniegiem.html

przypomina mi się tu zasada 90% przy wyznaczaniu stopnia zagr. lawinowego
nawet przy ogłoszonej "jedynce" na 10% obszaru może występować zagrożenie zasługujące na piątkę.
Pamiętajmy o tym!
Pastor, 31.12.2009 17:40 Jak mówię żeby pipsy nosić - to nie - każdy to olewa na zasadzie luz - na mnie nie trafi, a potem skrzynia.
Maciej Nowicki, (Gość), 01.01.2010 11:57 Pastorze,
dla mnie osobiście sens noszenia pipsów jest wtedy kiedy ma je każdy kto porusza się w górach przy założeniu że ma też coś do dziabania w śniegu i wie jak dziabać.

Bardzo bym chciał aby te warunki były spełnione ale to chyba niewykonalne.

Druga sprawa to kasa. 1000pln to całkiem sporo.
Krzysztof Paweł Nowacki, (Gość), 01.01.2010 12:57 Można wypożyczyć. Np. w AlpinSport w Zakopanem:
Sonda ,detektor i łopata chyba 30zł. za dzień. Oczywiście dojdzie jeszcze kaucja.
Jacek Kierzkowski, (Gość), 01.01.2010 13:56 [url]http://pieps.wspinanie.pl/pieps-freeride-p-2.html[/url]
dr, 01.01.2010 16:36 Pastorze - nie wiem czy pipsy by tu wiele pomogły - dwie skrzynie dla tych co zostali dość szybko odkopani...być może temu szóstemu coś by dało, bo by go ratownicy szybciej znaleźli - ale czy by wyżył to i tak nie wiadomo;
a ta lawina to dla mnie jakiś absurd, w górach praktycznie nie było śniegu, to już w Kielcach było tego dnia więcej - zobacz sobie jak wygląda lawinisko
[url]http://www.topr.pl/images/stories/lawina/5d.jpg[/url]

poz_dr
Sebastian Fijak, (Gość), 01.01.2010 20:20 To nie jest absurd tylko wynik ostatnich zawirowań pogodowych. Utworzył się przekładaniec lodoszreni i śniegu- wynik osttanich wahań temperatur i opadów.
Dodatkowo doszedł świeży opad i duże nachylenie...
Co do piepsów- zawsze warto je mieć, zwłaszcza, że obecnie ceny spadły- dobry(nawet bardzo dobry ) Tracker kosztuje 875zł u dystrybutora- w zestawie da się kupić chyba coś koło tysiąca(+sonda+łopatka)- wypożyczenie kosztuje już 20zł, co też nie jest zawrotną sumą...
Ortovox ma patrollera 3 antenowego- widziałem gdzieś na alledrogo po 835zł.
Ja osobiście używam żółtego Piepsa Opti Finder 457- nie am dryfu częstotliwości, więc daje radę.
Wspomniany Freeride szałem nie jest, ale też jakoś działa... Są też okazje- ostatnio OEAV wyprzedawał Ortovoxy M2 po 40 euro... Reszta trójcy też jest do przełknięcia- moja pierwsza łopata lawinowa to było coś takiego:
http://www.decathlon.com.pl/PL/-opata-nie-na-aps-47429428/ - choć sondy z Decathlona kijem bym nie tknął...
Tak swoją drogą - może w małym oderwaniu od obozu, zrobić klubowy kurs lawinowy??
KWW, 01.01.2010 20:29 Autor: 5
To są bardzo drogie rzeczy panowie, nawet jeśli ceny spadły, to ciągle to kupa forsy.
A z tym wypożyczeniem to też nie jest tak hop siup. Czasem się jedzie na wariata, w ostatniej chwili i po prostu nie ma możliwości wypożyczyć. Wydaje mi się, że krytykowanie niestosowania tego ustrojstwa jako jakiejś rażącej nieodpowiedzialności jest przegięciem.
Sebastian Fijak, (Gość), 01.01.2010 20:40 Nie nie jest przegięciem... a dziaby, raki i cały szpej ile kosztują?? W sumie wolny kraj, ale ja na pewno nigdy nie stwierdzę, że odpowiedzialne jest pójście bez tego sprzętu... żeby nie być gołosłownym mój pieps kosztował 120zł... Da się obecnie spokojnie wylicytować coś sprawnego w granicach 200zł... trzeba tylko sprawdzić go np. Piepsem DSP- ja robiłem to w sklepie- włączyliśmy tam tylko jego tryb diagnostyczny i było ok...
Piotr Wolski, 01.01.2010 21:57 Pawle, ta lawina nie była taka nieoczekiwana. Tego dnia kiedy zeszła byliśmy z Grześkiem Sokołowskim na Małej Baszcie - w nocy był opad śniegu, cały czas mocno wiało. Na twardym betonie odkładały się masywne poduszki śnieżne, dodatkowo zdeskowane wiatrem. W Szerokim Żlebie było mnóstwo takich "min" o powierzchni po kilkaset metrów kwadratowych. Pod Rysami to mogło wyglądać podobnie, tylko na większą skalę.

Piotr
dr, 01.01.2010 22:03 [cite]le ja na pewno nigdy nie stwierdzę, że odpowiedzialne jest pójście bez tego sprzętu...[/cite]

ale gdzie pójście?

poz_dr
KWW, 01.01.2010 22:31 Autor: 5
Ale to są rzeczy niezbędne do wspinania. Te raki itd. Jak ktoś ma napięty budżet, to nawet 200zł może być dużą kwotą. Np. taką, za którą kupisz już sobie śpiwór puchowy, zamiast syntetyka. Albo lepsze raki. Albo w ogóle - po prostu będzie Cię stać na bilet PKP.

Szczerze mówiąc z takim podejściem do odpowiedzialności to samo łażenie zimą należałoby uznać za nieodpowiedzialne.

A opony w samochodzie jakie masz? Zapewniam Cię, że nie ma dobrych tanich opon. Wydajesz te kilkaset złotych więcej na komplet (czy nawet tysiąc kilkaset w przypadku dużych felg)? Nie wiem, czy masz samochód. To w zasadzie mało istotne, bo to tylko przykład. Daję jednak rękę uciąć, że do głowy by Ci nie przyszło, by np. NIE JECHAĆ W GÓRY, a za tę kasę kupić katolickie opony.

Mniej radykalizmu kolego, nie róbmy z elektronicznego gówienka kryterium bycia dobrym alpinistą czy turystą kwalifikowanym.
Sebastian Fijak, (Gość), 02.01.2010 02:05 Jeśli pieps to dla ciebie "elektroniczne gówienko" to gratuluję...
Jest on takim samym sprzętem wspinaczkowym jak każdy inny.
I nie świadczy on o byciu dobrym alpinistą, tylko rozsądnym alpinistą(turystą etc.- można wstawić co zechcesz).
Sebastian Fijak, (Gość), 02.01.2010 02:06 Jeśli pieps to dla ciebie "elektroniczne gówienko" to gratuluję...
Jest on takim samym sprzętem wspinaczkowym jak każdy inny.
I nie świadczy on o byciu dobrym alpinistą, tylko rozsądnym alpinistą(turystą etc.- można wstawić co zechcesz).
KWW, 02.01.2010 10:43 Autor: 5
Nie jest. To raczej odpowiednik ESP w samochodzie. W dość luźnej analogii rzecz jasna, bo dobry kierowca jeździ slidemi, chcąc osiągnąć lepszy czas przejazdu, ale przyjmijmy roboczo, że poślizgów należy unikać. Zatem ESP pozwala nam ich unikać. Tym nie mniej, dobry kierowca (w tej optyce) stara się nie dopuszczać do poślizgów. ESP jest więc niejako "poza jazdą". Twierdzenie, żę ESP jest warunkiem bezpiecznej jazdy to nieporozumienie.
Podobnie pieps. Alpinista powinien umieć unikać lawin. Na tej zasadzie, można powiedzieć że komórka jest sprzętem wspinaczkowym, bo nie ulega wątpliwości, że jest to sprzęt, który w wielu sytuacjach może ratować zdrowie/życie. Czy sądzisz, że każdy alpinista powinien mieć komórkę? A uprząż z lonżą przy solówce?

Taktycznie nie odpowiedziałeś na moje pytanie o opony.

Przed chwilą sprawdzałęm na allegro i nie ma żadnego taniego piepsa.

W każdym razie życzę, byś kupił to gówienko jedynie do wiwatu!
KWW, 02.01.2010 10:44 Autor: 5
Nie jest. To raczej odpowiednik ESP w samochodzie. W dość luźnej analogii rzecz jasna, bo dobry kierowca jeździ slidemi, chcąc osiągnąć lepszy czas przejazdu, ale przyjmijmy roboczo, że poślizgów należy unikać. Zatem ESP pozwala nam ich unikać. Tym nie mniej, dobry kierowca (w tej optyce) stara się nie dopuszczać do poślizgów. ESP jest więc niejako "poza jazdą". Twierdzenie, żę ESP jest warunkiem bezpiecznej jazdy to nieporozumienie.
Podobnie pieps. Alpinista powinien umieć unikać lawin. Na tej zasadzie, można powiedzieć że komórka jest sprzętem wspinaczkowym, bo nie ulega wątpliwości, że jest to sprzęt, który w wielu sytuacjach może ratować zdrowie/życie. Czy sądzisz, że każdy alpinista powinien mieć komórkę? A uprząż z lonżą przy solówce?

Taktycznie nie odpowiedziałeś na moje pytanie o opony.

Przed chwilą sprawdzałęm na allegro i nie ma żadnego taniego piepsa.

W każdym razie życzę, byś kupił to gówienko jedynie do wiwatu!
AndrzejKo, (Członek ŚP), 02.01.2010 13:46 Starosta, moim zdaniem ma rację.
Pieps jest dobrym rzowiązaniem dla zespołu ratowniczego.
Dla każdego innego przypadku wspinaczkowego reflektor Recco ( butym kurtka ) jest w zasadzie wystarczający.
Zwrócić nalezy uwagę na fakt, że ostania tragiczna lawina po Rysami, objęła swoim zasiegiem 6 osób rozporoszonych na sporym dystansie 150 m.
Ważniejsza jest wiedza. Tę łatwiej jednak "ukrywać" na potrzeby komercyjnego kursu lawinowego.
Jak do tej pory środowisko nie wyprodukowało kompedium na temat śniegu w alpinizmie w zakresie asekuracji, sytuacji awaryjnych i lawinowych - w przeciwieństwie do narciarzy i snowboardzistów.
Piotr Wolski, 02.01.2010 14:45 Reflektor Recco przydaje się do odszukiwania ciał, a nie do ratowania ludzi. Kiedy na lawinisko przybędą ratownicy wyposażeni w detektory recco, zwykle jest już dawno po zawodach.
Ci, którzy przeżyli zasypanie przez lawinę w zdecydowanej większości przypadków byli uratowani przez swoich partnerów, w kilka, kilkanaście minut po zejściu lawiny. Dlatego posiadanie i używanie piepsa to także kwestia odpowiedzialności za partnera. Każdy sam może rozważyć czy jest ono warte siedem stówek, czy nie.
Sebastian Fijak, (Gość), 02.01.2010 17:46 Recco to zabawka dla przyboiskowych narciarzy.
KWW, 02.01.2010 20:41 Autor: 5
Koledzy widzę w wysokie nuty etyczne uderzają.
Póki co jednak, może dysponujecie jakąś statystyką, ilu to osobom pieps uratował życie?
Obawiam się bowiem, że bronicie tu zabaweczki, która w praktyce niewiele pomaga, a to dlatego, że masę osób ginie od obrażeń, a to dlatego, że przysypuje zespół itd itd.
O tych oponach pisałem teraz serio. Różnica w solidnych oponach i budżetowych jest porażająca. Przekłada się ona na prędkość graniczną aquaplaningu, trzymanie boczne, drogę hamowanie itd.
Pytam się więc, czy jesteście tak odpowiedzialni za swoich pasażerów i innych, że kupujecie wyłącznie najlepsze opony?

Jeszcze raz przypominam o kontekście dyskusji. Ja nie twierdzę, że to urządzenie jest bez sensu. Protestuję jedynie, by z faktu jego używania bądź nie robić miarę odpowiedzialności alpinisty.

A jak już się będziecie przy tym upierać, to proszę jednak o jakąś statystykę. Nie wiem, z Alp, Tatr czy skądinąd. Z opisem metodologii. Czyli o jakiś artykuł fachowca z liczbami. Może być nawet ze strony producenta.
Sebastian Fijak, (Gość), 02.01.2010 23:41 Pieps nie jest nowością- jest znany od 1968 roku, jakby był zabawką to by zapomniano o nim tak jak o wielu różnych dziwnych gadżetów. Jak nie wierzysz to spytaj się pierwszego z brzegu ratownika...
Pastor, 03.01.2010 00:29 gorgun- pierdolisz głupoty
"1000 zl to duza kasa"- ty sie słyszysz w ogóle? A zycie ludzkie na ile bys wycenił? na 900? wez mnie nie wkurwiaj- ja pierdole 1000zł.
ja sie wspinam z partnerami którzy maja pipsa Normalka ze trzeba miec czym kopac - ostatecznie beretem tez mozna.

andrzej kowalik- nastepny madrala- "pips jest dobry dla zespołu ratowniczego"- chodzi koledze o zespół który w ciagu godziny dojedzie z zakopca i w ciagu drugiej dotrze na lawinisko? wtedy znajda ciała i zapakuja je do worków. jak cie partner nie odkopie to masz przejebane.
doktor- moze by pomogly, moze nie - ale kibol miałby wieksza szanse wrócic do domu szwagropolem a nie w skrzyni.

pozdrawiam kolegów
KWW, 03.01.2010 03:26 Autor: 5
Pastorze,

Przywiązałeś się do życia jak Tusk do stołka.
Twoje podejście do pieniędzy zaś wskazuje, że masz średnią wiedzą o Polsce i realiach tu panujących.

Poza tym proszę nie pierdolić, tylko podać statystyki.

A telefon satelitarny trzeba mieć? Bo ja byłem w wielu miejscach w Tatrach, gdzie nie było zasięgu GSM. To jak koledzy, bez satelitarnego to już grzech? A śmiertelny, czy tylko powszedni?

Sądzę Pastorze, że jak w ogóle nie będziesz się wspinał, to będziesz miał jeszcze większe szanse jeździć szwagropolem. Tylko po chuj? Ale to już nie moja sprawa.


Pastor, 03.01.2010 12:29 Starosto - nie chodzi o to ze 1000 to jest mało- obiektywnie to konkretna kaska, ale porównując je do wartości typu "życie" 1000 jest niczym - no ale nie wiedziałem ze jesteś buddystą- nie ma życia, nie ma śmierci, witaj w klubie. w tatrach telefon sat. akurat może nie - ale pips 3x tak bo może ci uratować życie w ciągu tych kilku jakże ważnych minut. natomiast w górach wysokich raczej ekipa ma telefony satelitarne- ale na tym się nie znam to już pytanie np do Kingi czy Prezesa jak tam jest w tych Himalajach.
I wiesz starosta- szwagropolem akurat nie jeżdżę, ale miło jest wrócić po wspinie (na czterech kółkach) ciesząc się życiem a nie w skrzyni- wszak wierzę że wspinacze afirmują życie, nie jesteśmy kapliczką straceńców. jak powiedział poeta "idę w góry cieszyć się życiem" co nie? wiem że też tak myślisz i w głębi duszy (jeśli taka posiadasz :))) zgadzasz się ze mną ale przekora każe ci przyjąć stanowisko opozycyjne (lewackie?)
czymże są tu statystyki- niech nawet będzie ze uratują 1go na 100 to dla mnie jest ok- bo to wciąż jest szansa żeby przeżyć.
PS Przepraszam kolegów za użycie słów uznawanych w języku ludzi kulturalnych za wulgarne i obelżywe, ale byłem z deka poruszony ;)
Pastor
KWW, 03.01.2010 12:44 Autor: 5
O nie Pastorze, słowo się rzekło - kobyłka u płota - wpierdol być musi!!! Motyw falliczny, będący symbolem potęgi stałby się pustą figurą, gdybyś teraz uchylił się od honorowego rozwiązania tej obrazy! Musisz stanąć - by stał!
A co do tych piepsów, to naprawdę, nie wierzę, by realnie znacząco podnosiło to bezpieczeństwo. Powtarzam, statystyka - proszę ją podać. No najprościej jak się da - ile było w danym rejonie wypadków lawinowych i w ilu partnera odkopał ten drugi.

A propos tych bryczek - nie wiem, czym się teraz poruszasz, ale widziałem, że wcześniej jeździłeś z napędem na cztery łapy. Więc wiesz, że w taki dzień, jak dziś, przepaść w porównaniu z ośką jest nieogarnięta.

Czy z tego wynika, że każdy Polak ma jeździć 4x4, bo tak karze Budda? Nie, nie stać go na to. Podobnie, jak typowego studenta na kupno piepsa. No jak Boga kocham, o czym tu deliberować, sprawa jest prosta...
KWW, 03.01.2010 12:51 Autor: 5
Zaś gdybym Ci przedstawił, co mi rozum podpowiada o życiu i rzyci, to by szczęka Che na Twym tiszercie opadła! Nie jesteś gotów na taką prawdę.
Całe szczęście, że jest jeszcze serce.
Pastor, 03.01.2010 13:36 Skoro nie trybisz po dobroci - kryptolewaku- i chcesz dostać wpierdol to masz: jedno zdanie:
NATURALNA SELEKCJA BOLOGICZNA- każdy zabija się na własny rachunek, przecież nikt nikogo nie zmusza żeby kupił pipsa. Również po cholerę wydawać kasę na:kask(150-200), szpej (uuuuuu) czy linę(500PLN!!!)- przecież studenta na to nie stać, niech idzie bez beretu i na żywca- ja starosto mam to w głębokiej dupie czy ktoś został zresetowany bo nie miał pipsa czy beretu- trzeba było mieć. Troszczę się tylko o partnera i jak tenże nie ma swojego pipsa to daję mu mojego (drugiego)- bo mam zestaw. to się nazywa odpowiedzialność.

Jak zaczynałem się wspinać to śp Baron na wykładzie w auli Elektroniki powiedział:
"Alpinizm to bardzo drogi sport, bądźcie przygotowani na to, ze całe życie będziecie tłukli na sprzęt a czasem rzucicie coś rodzinie"
na temat 4x4 sie nie wypowiadam- nie lubię sie męczyć podkładając gałęzie pod koła bo nie da się podjechać pod górkę. Ale to oczywiście mój wybór- można trudniej, bardziej mozolnie - należy tylko pamiętać że zawsze istnieje "BETTER WAY"
AndrzejKo, (Członek ŚP), 03.01.2010 14:21 Panowie
Solidne statystyki z całą pewnością rozwiałyby nasze wszystkie wątpliwości. Jak wiemy statystyki wspinaczkowe w zasadzie nie istnieją.
Dorzucam tylko nastepujące fakty:
1. Aktualnie PZA raportuje cos 4500-5000 wspinaczy. Ilu z nich zabawia się zima w Tatrach - tego juz nikt nie wie. Osobiście typuje na 10% tej grupy.
2. W latach 80-tych PZA raportowała co najmniej dwukrotnie większa liczbe wspinaczy. Z tej liczby co najmniej 50% aktywnych była również zimą.
Pokolenia wspinaczkowe aktywne w latach 80-tych o Piepsach nawet nie wiedziały, a jeżeli juz to, był to ostatni zakup z nawisu inflacyjnego.
Owszem zdarzały się spektakularne śmierci w lawinie: Sławek Mączyński - uduszony zapęciem pasa piersiowego własnego plecaka czy też tragedia na Evereście z 1989 roku.

Wspomniałem o Recco ponieważ reflektor ten zezwala na odnalezienie ciała - rzeczy najbliższej naszym najbliższym - o tym należy pamietać.

Standardowo zespół zimowy liczy 2-4 osób. Maksymalny dystans pomiędzy nimi to od 120 do 180 m ( dystans ten wyliczam na podstawie długiści lin oraz po uwzględnieniu praktyki komunikacji głosowej ). W przypadku zdarzenia inicjującego tę dyskusje wynika że 6 osób rozporoszonych na dystansie 150 m zostało porawnych przez lawinę ( oczywiście nie wiemy czy ten dystans miał miejsce w pionie czy w poziomie - typuje że z niewielkimi przesunięciami raczej w pionie ). Przypadek ten doskonale obrazuje sytuację zimowego zespołu wspinaczkowego w następujących sytuacjach: podejście pod ścianę, zejście oraz fragmenty łatwiejszego śnieznego terenu w ścianie.
Z przebiegu wypadków lawinowych wynika raczej że wszscy uczestnicy zepołu 2-4 osobowego znajdą się w zasięgu lawiny. Nawet w przypadku gdy jeden z nich nie zostanie zasypany to, otwarta kwestia jest do jakiego stopnia będzie w stanie podjąć akcje ratowniczą pozostałych 1-3 partnerów. Piepsy doskonale sprawdzaja się we freeridzie w grupie wieloosobowej ( rozproszenie i mobilnośc, te właściwości takiej grupy decyduja o skuteczności zastosowania Piepsów) . Jednak dla 2-4 osobowego zespołu wspinaczkowego widzę ograniczone zastosowanie ( duża koncetracja zespołu i ograniczona mobilność )

Wiedza, doświadczenie i NOS - to dla nas. Gdy tego zabraknie, pozostaje Recco - to dla bliskich.

KWW, 03.01.2010 16:18 Autor: 5
Kask - dokładnie to samo, co z piepsem. Zresztą było niemało wspinaczy, którzy wspinali się bez kasku, by wymienić Scotta czy Muskata. Ich wybór - a Twój lewacki obowiązek Pastorze - nie oceniać!!!
Zaś szpej, lina - wybacz, to zupełnie coś innego. Po prostu strach ma zbyt duże oczy. No i niestosowanie tych artefaktów w gruncie rzeczy zamknęłoby Cię w bardzo mizernej (relatywnie dla każdego) cyfrze.
A w ogóle, to morda w kubeł Pastorze, bo przyjdę na panel w bluzce z Mao i skończy się babci sranie.
KWW, 03.01.2010 16:24 Autor: 5
Andrzeju, jest dokładnie jak piszesz. Ale to - obawiam się - poza granicami zrozumienia naszych zaślepionych (rzekomo) katolicką odpowiedzialnością naszych kolegów.
Mam nadzieję Pastorze, że dla fasonu przypinasz tego piepsa w jakieś fantazyjne miejsce?
Przemysław Falczyński, (Gość), 03.01.2010 17:51 hm, przyznam że trochę śmieszna wydaje mi się ta dyskusja o pipsach

obie strony okopały się na swoich pozycjach...

oczywiście podzielam zdanie sefera o niezbędności tego sprzetu al wydaje mi się że argumentowanie ludziom odpornym na tę wiedzę mija się z celem (co innego jeśli ktoś jest otwarty)

z mojego punktu widzenia sprawa jest prosta - nie masz pipsa (tzn oczywiście zestawu) to po prostu z Tobą nie idę w góry bo nie jesteś dla mnie ratownikiem, ot i problem z głowy

wierzysz w recco - kup sobie kochany kurtkę spydera z sześcioma wszytymi recco i jeżdzij po wyratrakowanym boiku, jesteś głuchy na argumenty - Twoja sprawa... szczerze życzę żebyś nie musiał przypominać sibie tych argumentów leżąc pół metra pod śniegiem słysząc jak twoi koledzy chodzą po lawinisku ale ani nie wiedzą gdzie ty jesteś ani nie mając czym Cię odkopać

polecam lekturę relacji z zasypania w ostatnim NTN-ie

przemek
Maciej Nowicki, (Gość), 03.01.2010 18:11 Pastorze,

1000zł to dużo jak na pips a nie jak na ludzkie życie. Możemy wyminiać teraz ile, jaki sprzęt kosztuje i jak bardzo pomaga. Od plecaków z samopompującymi się poduszkami które utrzymują człowieka na powierzchni lawiny, poprzez avalunga aż po pips. Możesz iść obładowany sprzętem za kilka tysięcy i mówić że jesteś odpowidzialny i że życie ludzkie nie ma ceny ale czy o to w tym wszystkim chodzi? Patrząc na to można powiedzieć że wyjechanie na ulicę samochodem bez 50 poduszek powietrznych itd jest bezmyślne...

Każdy z nas stara się być maksymalnie odpowiedzialny ale we własnym, możliwym zakresie.
KWW, 03.01.2010 18:23 Autor: 5
Przemski,
A samotne wycieczki jak rozumiem uznajesz za z gruntu nieodpowiedzialne i sprzeczne z etyką?
Uwaga o okopaniu jest od czapy. W istocie jest tak, jak napisał powyżej w ostatnim zdaniu Gorgun.
KWW, 03.01.2010 19:38 Autor: 66
Starosta, Andrzej

zastanówcie się co Wy piszecie, to że przez lata się pipsów nie używało, albo iż są one drogie nie oznacza iż są niepotrzebna
bzdury jakie wypisałeś w swoim postach Andrzeju nawet nie nadają się do komentowania, ewidentnie widać iż nie masz kompletnej wiedzy na ten temat
Twoje argumenty Starosto na temat czy ktoś z pipsem to odpowiedzialny czy nie odpowiedzialny, czy też doświadczony alpinista to jedna sprawa
druga jest taka iz pips może Ci uratować życie
w momencie lawiny masz praktycznie pół godziny na uratowanie partnera, po 15 minutach szanse ta diametralnie maleją praktycznie nie ma ich po około 45 minutach.
w tym czasie uratuje Ci tylko partner - jeśli pozostał nie zasypany.

starosto statystyk co do Tatr nie ma a to dlatego iż na razie TOPR nie ratował nikogo z Pipsem- tak mało osób ich używa, mógł go mieć hajzer - ale jego namierzono z śmigłowca poprzez wystający czekan, oraz ratownicy zasypani pod szpiglasem - dzięki nim się szybko nawzajem wykopali

pamiętajmy jednak iż nie sam pips jest ważny, konieczna jest sonda - do w końcowym etapie poszukiwań, i łopata, - bez niech praktycznie nic nie wykopiemy - śnieg momentalnie sie cementuje
no i choć podstawowa wiedza, choć w tym temacie uważam nauki nigdy za wiele

ja swojego pierwszego pipsa dostałem na gwiazdkę - cała rodzina się składała na to ABC, drugiego dla Kasi kupiłem już sam na kolejne święta tez jako prezent
Zestaw tracer + sonda + łopata jest zestawem super i jest wystarczający i można go kupic za pewnie około 1300 złotych, według mnie warto.
ten bardzo tani pips firmy Pips jest jedno antenowy nalezy o tym pamiętać

ps. naprawde ABC plus wiedza ratują życie, wiec nie piszcie rzeczy które mniej rozeznanych w temacie mogą wprowadzać w błąd

mniej ny
KWW, 03.01.2010 20:03 Autor: 5
Ale ja przecież zupełnie nie neguję tego, że to pożyteczny wynalazek.
Zgrzeszyłem w tej dyskusji, gdyż właściwie to ja sam sprokurowałem to potępienie nieużywających piepsa. Koledzy wcześniej tak nie napisali. Ale później się pod tym podpisali, więc umywam ręce.

Zaś to, co pisze Andrzej, nie jest brednią. Andrzej rozwinął myśl, którą ja sam poruszyłem. Mianowicie pytanie o statystykę. Nie o jakieś suche teoretyzowanie, bo stawiając sprawę tak, że my jesteśmy poza lawiną, a partner leci, a my widzimy z grubsza, gdzie należy go szukać, jest oczywistym, że pieps to sprawa życia i śmierci.
Pytanie brzmi jednak, jak często takie sytuacje się zdarzają. Nie ma statystyk z Tatr. Może są z Alp? Mnie się wydaje - może się mylę - że gdyby poznać taką rzetelną statystykę, okazałoby się, że dość niewiele dusz zostało uratowanych przez piepsa.

I mając na uwadze tę (domniemaną) małą skuteczność, uważam, że nie ma co drzeć szat. W życiu jest ogrom sytuacji - nie tylko w łojeniu - gdzie za kasę możemy uczynić się bezpieczniejszymi. I tego nie robimy! Dlatego Maćku - przykładowo - hipotetyzując - nie kupujesz rodzinie super drogiego ubezpieczenia z obsługą szpitalną - tylko jedziesz z nią na wakacje. Albo kupujesz temu dziecku rower, wożąc go samochodem z budżetowymi oponami.

O tym tu jest mowa - by nie czynić z igły wideł i znać wspólną miarą dla całego życia.
Sebastian Fijak, (Gość), 03.01.2010 20:12 Zestaw Tracker +sonda +łopata to max .1100zł http://trango.pl/index.php?page=kat&cat2=Tracker%20DTS jeśli kupować przez klub etc.
AndrzejKo, (Członek ŚP), 03.01.2010 20:23 Maciek
Jakie bzdury napisałem. Proszę wymień.
Poza tym odpowiedz na pytania:
1. Czy podczas wspinania na Motyce na Łomnicy Ty i Twój partner posiadaliście Piepsy, łopaty, sondy ? Czy zawsze na wspinanie ( nie pytam o szkolenia ) zabierasz ten sprzęt ?

2. Może znasz statystyki wspinaczkowych wypadków lawinowych ? Jeżeli tak to proszę cytuj: okoliczności, warunki śniegowe, doświadczenie i wyposażenie uczestnikow, popełnione błędy, wnioski końcowe.

3. Wszystkie materiały jakie sa dostępne w j. polskim odnoszą się do obszaru aktywności skituringowej i turystycznej. Istotnie dla tych grup stosowanie piepsów i całej reszty jest oczywista.- o czym napisałem.
4. Kacperek popełnił dobra książkę w kontekscie freeride-owo skiturowym
5. http://www.wspinanie.pl/serwis/200901/11bhp_wspinania_lawiny.php
Tu znajdziesz zalecenie o uczeniu się na kursie lawinowym
6. Tekst Tretera
http://www.wspinanie.pl/serwis/200402/02lawiny.php
Trochę waznej wiedzy zezwalającej ocenić warunki śniegowe bez wyposażenia laboratoryjnego
7. Tekst Waldka Niemca - raczej ogólny.
http://www.wspinanie.pl/serwis/200412/29lawiny.php
http://www.wspinanie.pl/serwis/200501/31lawiny2.php
http://www.wspinanie.pl/serwis/200503/08lawiny.php
8. Raporty z wypadków lawinowych publikowane na Wspinanie.pl
http://www.wspinanie.pl/serwis/200801/26lawina_lap.php
Skitury, dobrze opisane i naszkicowane wydarzenie. Przydała sie wiedza tematyczna - "W wycieczce uczestniczyło 5 osób, 4 osoby poruszały się na nartach i jedna (snowboardzista) na rakietach. Większość zespołu miało doświadczenie górskie i tourowe. Trzy osoby z zespołu wyposażone były w kompletny zestaw lawinowy, dwie osoby w tym poszkodowany nie posiadały podstawowego zestawu ani innego opcjonalnego sprzętu dodatkowego."
Z rysunku tego dokładnie wynika rozproszenie uczesnikow wycieczki skiturowej. Co skutkowalo tylko jednym poszkodowanym, podczas gdy pozostali byli w bezpiecznych miejscach. Wspinacze poruszaliby sie w nieco bardziej zwarty sposób i gdyby przemieszcali się jak poszkodowany w tym wypadku lawinowym to, cały zespół znalazłby się w lawinisku.
9. Relacja Artutra Hajzera z wydarzenia na Ciemniaku
http://www.wspinanie.pl/serwis/200802/11lawina.php
Telefon również nosze.


Odnoszę wrażenie, że repostujesz niemerytorycznie, tylko jakoś tak prywatnie. Argument sprowadzający sie do tego że MC pisze, że AK napisal bzdury nadaje się do HP, a nie na to forum. Postaraj sie o lepsza argumentację. Chętnie, poznalibyśmy twoje wnioski na temat bezpieczeństwa lawinowego wspinaczy i proponowanej pragmatyki.

AndrzejKo, (Członek ŚP), 03.01.2010 20:38 Smaczku sprawie dodaje taki drobny fakt:
http://www.ikar-cisa.org/eXtraEngine3/WebObjects/eXtraEngine3.woa/wa/article?id=4416&rubricid=263&menuid=243&back=rp〈=en

Dane dla Polski, to brak danych