Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem


Zachodnia Kościelca - Porozumienie Tatrzańskie
paszcz, 30.11.2025 20:43 Na kanwie ostatnich wydarzeń na zachodniej Zadniego Kościelca naszła mnie taka refleksja, że większość dyskutujących kompetnie nie orientuje się o czym traktowało Porozumienie Tatrzańskie. Jest to, moim zdaniem, jeden z nielicznych przykładów udanego i trwałego porozumienia ponad podziałami, i myślę, że naprawdę możemy być z niego dumni.

Choć po prawdzie z tą trwałością jest jednak pewien feler i paradoksalnie obecna awantura może się naszemu środowisku przysłużyć, ponieważ Porozumienie powinno, jak się zdaje, zostać przypomniane, być może zaktualizowane, a może nawet powinno zacząć być ponownie egzekwowane. Troche to smutne, że minęły zaledwie 2 dekady i kolejne pokolenie tak mało o nim wie...

Wydarzenia, które zaszły na Kościelcu nie są w historii taternictwa niczym wyjątkowym: w 2009 w identyczny sposób usunięto "nadmiarowe" spity na wschodniej Mnicha (patrz linki poniżej). Na panelu TBM podczas KFG zatwierdzono ten czym niejako post-factum, ale sam czyn miał dokładnie ten sam charakter.

Na świecie z kolei znana jest akcja usunięcia boltów Maestriego na Cerro Torre albo spitów na drodze Vinci na Piz Badile.
W Norwegii spity usuwane sa regularnie, a muszę przyznać, że niezwykle imponuje mi jednomyślnośc Norwegów w tej kwestii. Kiedy wielki Robert Jasper wbił spity na ich znanym problemie, norweskie PZA (Norsk Tindeklub) nie zostawił na nim suchej niktki, a zakończył swój komunikat stwierdzeniem mniej więcej takim: nie przyjeżdzaj do nas, jeśli nie umiesz uszanować naszych zasad. Naprawdę chciałbym dożyć dnia kiedy nasze PZA wyda tak pięknie i dumnie brzmiący tekst.

Zamieszczam tu poniżej parę linków z historii Porozumienia i akcji TBM i zachęcam do lektury.

Dla leniwych streszczę tu tylko sam rdzeń Porozumienia:
1. Mamy w Tatarch 3 strefy sportowe, gdzie można spitować także ze zjazdu: grupę Mnicha, Zamarłą i zachodnią Kościelca.
2. Poza strefami spitujemy tylko z prowadzenia stosując zasadę minimalizacji środków.
3. W każdym przypadku nie wolno naruszać przebiegu, a zwłaszcza powagi istniejących dróg.
4. Należy, w szczególności poza strefami, ale zalecane jest to jako zasada ogólna, uzyskać każdorazowo zgodę autora na umieszczenie stałych punktów na jego drodze. W tej kwestii szczególnie silnym i historycznie ważnym głosem był "Apel Autorów Dróg" podpisany przez wielkie postaci naszego środowiska.
5, Porozumienie "ratyfikowały" TPN, TOPR, PZA i Fundacja Kukuczki, miało ono zatem powszechną legitymizację.

No cóż, nietrudno zauważyć, że zachodnia Zadniego Kościelca strefą sportową nie była, a jednak... Choć z drugiej strony traktowanie jej łącznie z zachodnią Kościelca nie jest pozbawione podstaw. Jednak jako jeden z twórców PT moge zaświadczyć, że kwestię tę dyskutowano i ostatecznie uznano, że Zadniego Kościelca należy zostawić tradowi. Sam wytyczyłem tam 4 niewielkie drogi, wszystkie oczywiście tradowe.
 
Post edytowany. Ostatnio: 01.12.2025 14:50
dr, 02.12.2025 00:06 Paszczu: Naprawdę chciałbym dożyć dnia kiedy nasze PZA wyda tak pięknie i dumnie brzmiący tekst

póki co,  to PZA (poprzez NS) daje materiały na obijanie ze zjazdu dróg poza strefami sportowymi;
i bynajmniej nie chodzi o Zadniego Kościelca;

poz_dr
paszcz, 02.12.2025 10:35 Naprawdę?

No, to nie jest dobra wiadomość.
dr, 02.12.2025 10:58 https://wspinanie.pl/2023/08/piec-stanow-upojenia-kozi-wierch/
a tamże:
"Ostatecznie droga została wyposażona w pięć stanowisk z łańcuchami i 28 stałych punktów (wklejane ringi i kotwy mechaniczne), co umożliwia jej przejście wyłącznie z setem 10 ekspresów (zalecane górskie)."
"Część materiałów użytych do ubezpieczenia drogi pochodzi od Inicjatywy Środowisk Wspinaczkowych „Nasze Skały”, a część od sponsora Project Podzamcze."
"Droga została ubezpieczona ze zjazdu i poprowadzona od dołu w stylu RP."

wiesz - mnie się wydaje, że współcześnie 'wszyscy' po prostu zapomnieli o PT i skoncentrowali na ustaleniach kwestii stałych przelotów wyłącznie z zarządcą terenu;

poz_dr

 
dr, 02.12.2025 13:10 powiem więcej - sam zgrzeszyłem myślą;
otóż znalazłem możliwość wytyczenia nowej drogi (najprawdopodobniej ze zjazdu) i kontaktując się z ludźmi, którzy otwierali  niedawno swoje interesowałem się kwestią załatwienia tego z TPN;
dzięki tej zadymie na Zadnim Kościelcu uświadomiłem sobie, że to powinien być ostatni element układanki;

poz_dr
Cinek, 02.12.2025 18:06 "IŚW Nasze Skały, by nie wchodzić w kompetencje komisji tatrzańskiej PZA, projekty w Tatrach wspiera „nienachalnie”. Na prośby zainteresowanych załatwialiśmy formalności i dostarczyli materiały dla realizacji m.in. na Kopie Spadowej, Żabim Mnichu, Kotle Kazalnicy, Kazalnicy, Mięguszowieckich, Cubrynie, Granatach, Kozim Wierchu, Zmarzłych Czubach i kilku innych. W 2018 r. zawarliśmy z TPN umowę w sprawie wyposażenia w stałe punkty i opieki Ściany nad Dziurą w Dolinie ku Dziurze.

Na Hali ograniczyliśmy się do wsparcia tzw. „żółtego szlaku”, może też coś w Laboratorium. Nasze Skały nie są stroną w wydarzeniach z Zadniego Kościelca i nie uzurpujemy sobie (a wręcz odmawiamy) prawa do oceny działań poszczególnych „zespołów”; tym niemniej jesteśmy taternikami i na podstawie posiadanej wiedzy i doświadczenia, możemy wypowiedzieć się prywatnie.

Taternicy nie lubią zakazów i nakazów, mimo to czasem grupy co światlejszych wspinaczy artykułowały pewne wytyczne. Porozumienie tatrzańskie to manifest, forma zaleceń i propozycji, opartych na wierze w morale i etykę wspinaczy. Kiedyś (niestety, już tylko legendarna) etyka taternicka była ważniejsza niż przepisy. Ale każde pokolenie „wie lepiej”; obecnie potrzebujemy nowego porozumienia, umocowanego w prawie (choć to zamach na „wolność taternicką”).

W 2018 r. Dyrektor TPN wydał zarządzenie w sprawie uprawiania taternictwa [LINK]. Jest tam kilka zapisów poświęconych stałym punktom asekuracyjnym. Warto je przytoczyć: „Tatrzański Park Narodowy nie instaluje ani nie monitoruje stanu punktów asekuracyjnych, korzystanie z nich może zagrażać życiu lub zdrowiu, decyzje o ich używaniu taternik podejmuje samodzielnie. Podczas uprawiania taternictwa i narciarstwa ekstremalnego zabrania się montażu i demontażu stałych punktów asekuracyjnych oraz otwierania nowych dróg bez zezwolenia dyrekcji Tatrzańskiego Parku Narodowego. Zezwolenie, o którym mowa można otrzymać po wykonaniu montażu lub demontażu stałych punktów asekuracyjnych”.

Instalowane punkty asekuracyjne muszą być wykonane ze stali nierdzewnej, być zgodne z normą EN959 , a ich montaż wykonywany przez osoby posiadające uprawnienia ekiperskie.

Koledzy Filip i Jan nie mają uprawnień ekiperskich, więc wycinając punkty z dróg „Zakaz stękania”, „GAMA” i „Dwaj Panowie B.” popełnili wykroczenie przeciw zarządzeniu w sprawie uprawianiu taternictwa. Oceniając, że „część zainstalowanych punktów nie była zamontowana w sposób prawidłowy” idealnie wpisują się w efekt Dunninga-Krugera (błąd poznawczy, polegający na tym, że osoby o niskich kompetencjach w danej dziedzinie przeceniają swoje umiejętności, i odwrotnie).

Dlaczego zatem pozostawili stanowiska, skoro było tak źle? I dlaczego akurat te drogi, a nie np. Odlot - kolidujący z „Patrzykontem”?

Niestety w sprawie istnieje poważne drugie dno. Mocodawca akcji, ulegający błędowi poznawczemu o nazwie złudzenie ponadprzeciętności, moim zdaniem kierował się prywatnym interesem („to mój teren, ja tu szkolę i nie życzę sobie powstania innych dróg”). Zjawisko podobne obserwuję w popularnych rejonach szkoleniowych Jury – ktoś czujący się w jakimś miejscu „jak u siebie”, zaczyna innych traktować jakby byli „u niego” i bez jego zgody nic im nie wolno.

Akcję oceniam bardzo negatywnie. Mleko się wylało. Miejmy nadzieję, że konsekwencje będą do udźwignięcia przez brać wspinaczkową i staną się ważną lekcją dla wszystkich nas. Włodek „Jacooś” Porębski - taternik"

Źródło.
Post edytowany. Ostatnio: 02.12.2025 18:06
paszcz, 02.12.2025 19:58 Hmm, muszę powiedzieć, że ten wpis Włodka jest dość zdumiewający. Pomijam warstwę analizy psychologicznej - jajo należy się już za samo to - ale chodzi o zawartość  merytoryczną.

Ustalmy pryncypia:
1. PT było ogólnośrodowiskowym porozumieniem, którego nigdy nikt nie wypowiedział formalnie. A zatem domyślnie ono obowiązuje.
2. TPN przyjął PT, ale wyłącznie uznał w ten sposób życzenie naszego środowiska. Sam TPN jest w nieco niekomfortowej sytuacji, gdy musi odmówić zezwolenia na instalację stałych punktów - taka odmowa może być przeciez zaskarżona, jako naruszająca "bezpieczeństwo"
3. Jest to kluczowa sprawa, abyśmy my sami mieli jasność co do własnych zasad, a nie odwoływali sie do rozporządzeń TPN! Jeżeli pozwolimy, by TPN regulował fundamenty taternickiej aksjologii, to krótko mówiąc - umarł w butach. Powoływanie się zatem na czyjekolwiek rozporządzenia jest etycznie całkowicie bezpodstawne, bo w tej sprawie nie chodzi przecież o jurysprudencję, tylko o prawomocność wynikającą z naszej własnej etyki.
4. Z tego punktu widzenia punkty umieszczone na Zachodniej Kościlca i w wielu innych miejscach, zostały umieszczone z pogwałceniem PT - i jako takie powinny podlegać usunięciu.
5. Jak trzeźwo zauważył bodajże Haley, spity mają tę właściwość, że skoro ktoś może je prawem kaduka wbić, to ktoś inny może je takim samym prawem kaduka wybić i ani TPN ani Parlament Polski, Europejski ani też Klub Bildenberg nie mają tu nic do rzeczy, sa to bowiem sprawy prymarnie regulowane przez środowiskowy konsens.
6. Sposób usunięcia tychże spitów oceniam jednak jako błąd - nie tak to powinno sie odbyć. Opowiadam się za uzgadnianiem takich spraw - patrz nasze panele na KFG. Do tego typu "anarchistycznych" akcji pownniśmy się odwoływać dopiero w ostateczności. Bywa, że i tak trzeba, bywa, że kiedy inne środki zawiodą - trzeba spróbować bicia głowa w mur, ale to jeszcze nie był ten etap.

Logika nakazywałaby teraz odbycie własnie takiej dyskucji i odświeżenie PT - być może w nowej formie. Nie twierdzę, że musi być tak jak kiedyś było. Każde pokolenie ma prawo definiować swe zasady po nowemu, pod jednym wszakże warunkiem - że nie naruszają one etycznych fundamentów, dzięki którym środowisko jest własnie środowiskiem. A najważniejszy element tego fundamentu to współistnienie wielu stylów wspinania. Zaś współistnienie oznacza wzajemne uznanie prawomocności i  - co za tym idzie - prawa do realizacji. A to z kolei wymaga  s a m o o g r a n i c z e n i a  - od wszystkich z nas. Absolutnie zgubnym byłoby dla nas delegowanie tych fundamentalnych uzgodnień na zewnętrzną organizację jak właśnie TPN, powołaną do zupełnie innych celów i działająca w oparciu o całkowicie odmienne zasady.