Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem


Problemy mentalne w motywacji do treningu
KWW, 24.03.2010 21:10 Autor: 5
Truizmem jest stwierdzenie, że trening stanowi klucz do sukcesu w każdej dyscyplinie sportowej. Nie inaczej jest we wspinaniu, a że alpinizm ma w sobie wymiar chwytania Pana Boga za nogi, pakowanie staje się tu szczególnie ważne.
Ludzie o słabej woli zawsze znajdą sobie jednak jakieś usprawiedliwienie, by nie pakować. Ostatnio szczególnie modna stała się "pasja" winna.
Większość z nas, kiedy się "nie chce", siada przez telewizorem i otwiera piwo. Albo idzie z kumplem na wódkę. Nie dorabiamy do swojej słabości filozofii. Chlejemy.
Winiarze będą nas przekonywać, że są lepsi, że mają prawdziwą pasję. Większość z nas spijała z błogością w termosowym kubku herbatę z glutem kumpla. Była pyszna, nikt nie zawracał sobie dupy drobiazgami! Winiarz będzie twierdził, że kubatura kieliszka i fi jego otworu musi być adekwatne do stopnia nasłonecznienia stoku i wieku stracenia dziewictwa przez żonę właściciela winnicy.
My, ludzie trenujący, wiemy, że to brednie!!! Winiarze są z tej samej bajki, co Jolanta K. prawiąca o bezach. Taki winiarz siedzi sobie na fotelu (a obicie jest już mocno dziurawe od nieustannego pierdzenia weń) i rozmyśla, gdzie by tu pojechać po wino? Ta wyprawa w jego ustach urasta niemalże do jakiejś krucjaty poznawczej i metafizycznej katharsis.
Tym Kwaśniewskim i Kulczykom wspinania trzeba powiedzieć zdecydowane NIE!!! Nie dajmy sobie zrobić sraczki w głowie. Płyn to płyn, kubek to kubek. Bach bach, i już wypite. Cała reszta jest zbędną fanfaronadą.
Prowadzić to może jedynie do wsiąkania w klimat cywilizacji par ex winnych, a więc cywilizacji greckiej. I tak krok po kroku, od wina, przez maraton, zaczniemy nagle smakować w miłości greckiej, i to w TEJ właśnie wersji.
Nie tędy droga!

Jusza, 25.03.2010 10:42 Starosto Drogi,

O co Ci właściwie chodzi w wtym wywodzie? Strasznie się upisałeś, a jakoś przekaz niejasny...

Chcesz nas przekonać, że lepszy "kubek z glutem" od kieliszka wina (niekonicznie dobrze dobranego i z wymaganym fi) - to przecież kwestia gustu?

Chcesz nas zmotywować do trenowania? Jak ktoś nie ma w sobie "wojownika", to i tak nie będzie walczył, żeby nie wiem ile wina czy kubków z glutem wypił.

"... przez maraton" - właśnie w niedzielę biegnę 1/2-maraton. Czy zatem jestem juz na "Twojej równi pochyłej"?

Serdeczności,
jusza
dr, 25.03.2010 10:46 przekaz jest jasny, ale żeby zrozumieć dowcip trzeba się szarpnąć na 8,90 - i bynajmniej nie chodzi to o esemesa na zerosiedemset...

poz_dr
KWW, 25.03.2010 10:49 Autor: 5
Już Ty się nie martw Jusza, WINNI na pewno zrozumieją!
dr, 25.03.2010 11:09 ale z drugiej strony...to, że kol. Jusza nerwowo się za siebie obejrzał przy wiadomym podwątku raczej nie martwi...nie-prawda-aż?

poz_dr
Robert Selerowicz, (Gość), 25.03.2010 11:22 Rozumiem starosto że tobie za jedno czy pijesz fula mocnego czy Bons Voeux od Dupont'a?
KWW, 25.03.2010 11:38 Autor: 5
Nie Bob. Gdyby było wszystko jedno, to by się ludzie w usta nie całowali.
Twierdzę jedynie, że to sprawa poboczna, czy pijemy go z butelki, szklanki czy kubka. No, może byle nie plastikowego.
Poza tym mój post ma przede wszystkim charakter karcący. Wypierdziocha z Grecją z polskich ziemniaczanych pól wódczanych!
KWW, 25.03.2010 11:45 Autor: 5
Widzę pewne zamieszanie. Nie wszyscy wiedzą, o co chodzi.
Artku, możesz wyjść spod stołu! Wyjdź, przeproś i będzie po sprawie.
paszcz, 25.03.2010 14:28 przepraszam.

Ale ja tylko żartowałem, a starosta to głąb, co juz udowodnił pewien dżentelmen w eleganckim i precyzyjnym wywodzie na łamach Gór.

Więc o czym tu gadać?

wiśta!
KWW, 25.03.2010 14:37 Autor: 5
Proszę aby jakiś niezależny autorytet moralny zabrał głos i stwierdził, czy mogę puścić płazem tę opinię, czy też podpada ona pod zniewagę.
Prosiłbym również o naświetlenie pasji winnej w kontekście Kodeksu Boziewicza.
Marek Grądzki, (Gość), 25.03.2010 14:38 Piwo dobra rzecz, gouda też, ale in vino veritas!
KWW, 25.03.2010 14:44 Autor: 5
In aqua sanitas.
Prawda zaś jest taka, że po prostu nie umieli jeszcze destylować...
Dziś brzmiałoby to: w wódzie prawda, w wodzie zdrowie.
KWW, 25.03.2010 15:14 Autor: 5
Moi drodzy,
Może wygląda to na żarty, ale naprawdę uważam, że sprawa jest poważna.
Różnicę między naszą polską kulturą, a obcą "wykwintną" kulturą winną niech unaoczni wam ten film, a konkretnie jego pierwsza minuta.
Na początku widzimy Paszcza (kultura winna), później mnie. Film nakręcono w czasie zebrania zarządu KWW.

[url]http://www.youtube.com/watch?v=qnklW0NXxFA[/url]
Jusza, 25.03.2010 15:55 Starosto,

To ja już się przestaję w tych okolicznościach martwić.

Swoją drogą, ktos kiedyś uświadomił mi, że jeżeli ktoś robi wielki raban w "sprawie Greckiej", to sam coś niechybnie musi mieć na sumieniu. Zwykły bowiem człowiek nie reaguje tak emocjonalnie w nieswojej sprawie.

;-)

Ukłony,
jusza
KWW, 25.03.2010 16:44 Autor: 5
Jako, że (nomen omen) pijesz do Związku Homofobów Polskich, przywołam dwa fakty:
1) Najsłynniejszy ktoś, kto dokonał redukcji przyjmowania tez sceptycznych wobec roszczeń gejowskich do bycie pederastą to Joanna Senyszyn, wybitny polski intelektualista ze stopniem profesorskim.
2) Związek Homofobów Polskich nie zajmuje się pederastią jako taką, a jedynie krytykuje pretensje gejczaków do kształtowania przestrzeni publicznej wedle swojej kakaowej grobli. A więc występujemy w sprawie, która nas jak najbardziej dotyczy (vide przestrzeń publiczna).

Jerzy Rostafiński, (Gość), 25.03.2010 19:16 Starosto, wstąp do GCH - tam spręża do treningu nie brakuje!
paszcz, 25.03.2010 19:17 Starosta, starosta... o żesz ty...:
[url]www.youtube.com/watch?v=i53C7uQkpig[/url]
Jusza, 25.03.2010 21:36 Starosta, nie jest to forum semantycznie i syntaktycznie odpowiednie do tej dyskusji (w sensie merytorycznym), ale chętnie podyskutowałbym na ten temat przy buteleczce (może być z glutem, ja tam nie wrażliwy jestem zbytnio, byle mocność adekwatna była do gęstości gluta).

Z harcerskim pozdrowieniem - czuwaj!
jusza
Maciej Ostrowski, (Gość), 26.03.2010 09:59 panowie! jak pić to tylko z glutem! wszak wszyscy szanujący się pakerzy wiedzą że glutamina odgrywa kluczową rolę w regeneracji tkanki mięśniowej!

howgh!
dr, 26.03.2010 10:32 Paszczu - widzi mi sie, że od obcowania z tę wyk-win(t)ną kulturą (dajmy na to z tokajem-lokajem z fi odpowiednim) od razu po węgiersku nawijasz - esze beresze o żesze...

poz_dr
paszcz, 26.03.2010 11:06 egeszege dre, czyli na zdrowie
dr, 26.03.2010 11:52 [cite]
Droga Redakcjo!

Mam problem. Wielki. Otóż od jakiegos czasu w domu moim zagnieździly się butelki z winem. Pełne! - znaczy na początku. Paragony czasem w torebce podglądam i kwoty jakie tam widnieją, odbiegaja od tego com z lat młodości zapamiętał - owszem - niekoniecznie jest to pięćdziesiątsześć złotych, ale przedział taki trzydzieści-czterdzieści. Dość regularnie zmuszany jestem do spożywania tej cennej zawartości - i tu pojawia sie problem - znaczy wiadoma, nie w samym zmuszaniu ino w formie - bo mnie najlepiej smakuje z kubka...no takiego szklanko-kubka (coś tam w nazwie duralex-śledź-rex). No i dramat - na nic komplety po-sześć sztuk-każdy różnorakie kupowane (tu paragonów nie podglądam) i pod nos podsuwane - mnie z tego duralexa najbardziej wchodzi - a zwłaszcza gdy juz wieczór zapadnie, i ja sie w fotelu z lekturą zacną zapadnę, i zastawię dla niepoznaki kartonem soku z czarnej porzeczki...
Co robić? Czy jest dla mnie ratunek?

z poważniem
Kmiotek Prosty
[/cite]
KWW, 26.03.2010 17:56 Autor: 5
Panie Prosty,
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treści felietonów naszych publicystów. Bolejemy, że Pan Paszczak jest uzależniony od alkoholu. Lepiej by było, gdyby był uzależniony od wielokropka.
W kwestii kubków zalecamy prenumeratę naszego organu.
Udanych wspinaczek!
Redakcja
paszcz, 26.03.2010 18:18 a'propos śledzia to dzis złomotałem pół butli Muscadeta (jedyne wino do sledzia) i klnę się że na tym nie poprzestanę!
KWW, 26.03.2010 21:24 Autor: 5
Ja złomotałem Noteckie Ciemne.
Do śledzia jedynym winem jest wódka Paszczu!
paszcz, 27.03.2010 09:48 może dla starostów
KWW, 27.03.2010 11:10 Autor: 5
Morze dla Starostów. Ortografia!
Tomasz Czopowicz, (Gość), 27.03.2010 14:41 Baczcie miłośnicy tego szlachetnego trunku by pasje koneserskie nie doprowadziły was do zguby. Polecam lekturę "Beczki Amontillada" E.A.Poe :)

Łukasz Supergan, (Gość), 27.03.2010 19:54 [URL=http://www.winka.net/top-30.html]Z dedykacją dla winiarskich uniesień Artura[/URL]


[URL=http://www.winka.net/kac.html]A to gdybyś potrzebował dodatkowej pomocy przy degustacji[/URL]
Olgierd Cybulski, (Gość), 28.03.2010 21:49 Najlepsze, że Paszczu zaraz na wstępie zastrzega się, że nie jest snobem. A wszyscy wiemy, że jest :-)
paszcz, 29.03.2010 11:52 żle kominiarzu: ja się zastrzegam, że nie chcę byc [b]postrzegany[/b] jako snob...
Olgierd Cybulski, (Gość), 29.03.2010 16:04 Skrót myślowy :-) Ja Cię postrzegam jako snoba, który nie chce być postrzegany jako snob. A za najlepsze wino, póki co, uważam don Simona z kartonu. Napój, przy którym bardziej od kieliszka liczy się partner. Droższe mają tę wadę, że łatwiej je pić zamiast tego, co istotne.
Olgierd Cybulski, (Gość), 29.03.2010 16:07 PS oczywiście nie sugeruję, że takie picie bywa Twoim udziałem - ale w przypadku większości winoznawców tak niestety jest.
KWW, 29.03.2010 18:33 Autor: 5
Kominiarzu,
Ty jesteś różowy. Nie możesz brać udziału w tej dyskusji.