Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem


Grań Tatr Zachodnich zimą
Jakub Pałyska, (Gość), 23.11.2009 13:26 Jak w temacie
Chciałbym się wybrać w okresie poświątecznym i zbieram wszelkie informacje, które mogłyby się przydać W związku z powyższym:
Czy ktoś ma może doświadczenia w tej materii, którymi mógłby się podzielić ew przekazać jakieś uwagi?
KWW, 23.11.2009 13:40 Autor: 5
Poszperaj sobie na wspinaniu.pl o wypadku Artura Hajzera. Są tam zdjęcia i zaznaczona linia obrywu nawisu daje do myślenia.
Maciej Ostrowski, (Gość), 23.11.2009 14:58 z reguły sukces lub porażka takiego przedsięwzięcia zależy od aktualnych warunków śniegowych - spędziłem na grani tatr zachodnich kilka zimowych wypadów - zdarzało mi się rezygnować już na długim upłazie z powodu śniegu po pas albo huraganowego wiatru. innym razem udało mi się przejść od niskiej do tomanowej przełęczy w jeden krótki zimowy dzień.

główne zagrożenia to możliwość zjechania stromym stokiem ( o ile mi wiadomo był kiedyś śmiertelny wpadek na Kamienistej ) i tak jak napisał Starosta - nawisy z którymi można się urwać.

Najtrudniejszy odcinek to grań Stołów - stromy i eksponowany i w warunkach zimowych raczej nie da się go ominąć.
Mateusz Cymbała, (Gość), 23.11.2009 15:54 krótki dzień daje się we znaki a do tego wszystko zależy od pokrywy śnieżnej. Trzeba uważać na wąskiej grani i w terenie eksponowanym bo można zaliczyć glebe i niezły zjazd!

Kiedyś właśnie zaliczyłem taki przykry incydent na stołach(poślizgnięcie).
pozdrawiam
powodzenia:)
KWW, 23.11.2009 18:18 Autor: 5
Jeśli idzie o rady, to (człowiek uczy się na błędach) warto moim zdaniem naprawdę zadbać o to, by plecak był lekki. Gdybym teraz uderzał, nie wziąłbym żadnych ciuchów na zmianę. Żarcie tak samo, jakieś absolutne minimum. Wziąłbym bieliznę, na to softshella, na jakąś wyjątkową chujnię membranę, a na biwak czy też w razie wyjątkowo wyjątkowej chujni, puchatkę.
Żadne tam portfele (kasa w jakiejś folii), zoomy (tylko tikka itp.)

A chodzi Ci o grań polską czy całość? Bo jak całość, to należy jeszcze rozważyć linę na Rohacze. Koledzy robili?
Mariusz Frankiewicz, (Gość), 23.11.2009 22:15 Qbek weź pod uwagę jaka pogoda jest w tatrach w grudniu w ostatnich latach - raczej słaba.
Ze swoich doświadczeń mogę Ci podpowiedzieć, że lepiej poczekać do lutego-marca.

Na całą grań potrzeba Ci będzie ok. 3 dni, chyba, że chcesz iść bez przerwy jak Hajzer, który tak na marginesie minął nas wieczorem, jakieś 12h przed tym jak wyjechał na Stołach - a pogoda była wtedy szklanka.

Pogoda to podstawa na grani zachodnich, jeśli chcesz ją robić na raz.
Mariusz Frankiewicz, (Gość), 23.11.2009 22:18 Poza tym podpisuję się pod wszystkimi radami powyżej.
Michał Karbowski, (Gość), 23.11.2009 22:22 Pogoda jak drut musi być czyli mrozu dużo, coby śnieg zbity był itp... Spędziłem trzy dni na zachodnich w 99 z namiotem ale to były zimy...
Marzec był najlepszy. Od 4 rano do południa dało się iść poźniej walka ze śniegiem do pasa albo wyżej..
Minimum rzeczy radzę mieć. z żarcia susz jakiś i kubki gorace... da radę...
W kazdym bądx razie polecam
Piotr Kłosowicz, (Gość), 23.11.2009 22:42 Rohaczy nie robiłem. W sprawie grani mam wrażenie, że jest duża szansa, że się zostanie w okolicy Tomanowej namierzonym przez filanców i zasztrafowanym. Mimo to z Tomanowej na Ciemniak przechodziłem kiedyś po śniegu w listopadzie, ale ominęliśmy spiętrzenie grani Ciemniaka za Małą Przełączką (tam są jedyne trudności wspinaczkowe, chociaż przypuszczam, że zimą i tak są w znacznym stopniu przykryte) mijając je od strony słowackiej. Z tym że wiadomo, że to nie taki śnieg jak prawdziwą zimą i nie było nawisów.

Starosto, to Ty po to to żelazo dźwigasz, żeby potem na portfelu oszczędzać?
KWW, 23.11.2009 23:14 Autor: 5
Akurat w nogach się nie specjalizuję. A portfel mam skórzany, ciężki. Ziarnko do ziarnka i zbierze się miarka.
Kurde, nabrałem ochoty na tę grań. Zimą polską to w sumie przeszedłem prawie całą, ale nigdy w ciągu.
A tego orła KWW bym dostał za to, co?
Jakub Pałyska, (Gość), 24.11.2009 08:50 Dzięki za cenne info, myślę, że się przydadzą
Jacek Kierzkowski, (Gość), 24.11.2009 09:52 Starosto co najwyżej ąża byś dostał. To zacne wyróżnienie.
Łukasz Supergan, (Gość), 24.11.2009 10:31 Ahoj,

Ostatniej zimy przymierzałem się do grani po całości - od Hutnianskiej Przełęczy. Nie przewidziałem tylko 3 metrowej pokrywy śnieżnej. Moje tempo wynosiło około 500 m na godzinę i drugiego dnia odpadłem w okolicach Sarniej Skały, nie wyszedłszy nawet ponad granicę lasu.

Sprawdź warunki śniegowe. I poczekaj do lutego - marca, bo Mateusz ma rację - długość dnia w grudniu nie sprzyja rozwijaniu długich odcinków.

Polecam Ci relację:

[URL]http://tnij.com/7BPjb[/URL]

Korzystałem z niej w czasie przygotowań.
Maciej Ostrowski, (Gość), 24.11.2009 11:00 w zasadzie sam zastanawiam się nad powrotem na grań tylko tym razem z nartami. przy głębokim śniegu mogą bardzo ułatwić podejścia, myślę że w wielu miejscach da się też zjechać. qbek jeżeli jeździsz na nartach to rozważ skitury.
Marek Grądzki, (Gość), 24.11.2009 11:19 ...albo rakiety. Polecam, świetna rzecz, jeśli ktoś w nartach niekumaty. Bez tego bym się na śnieżne spacery nie ładował.
KWW, 24.11.2009 12:23 Autor: 5
Jakiego znowu "ąża" Jacku?

Sołtysie, przyroda Cię zatrzymała, bo wyczuła w Tobie lewaka.
KWW, 24.11.2009 12:27 Autor: 5
Z tym czekaniem to moim zdaniem nie ma co dramatyzować. Sprawa oczywista, że jest w marcu najlepiej ze względu na długi dzień i pewniejszą pokrywę. Ale jak gość na spręża, niech jedzie po świętach. Przecież nie jest tak, że w tym okresie nie da się przejść. Czasem się da.
Łukasz Supergan, (Gość), 24.11.2009 13:30 Słowackie Tatry wyczuły, a polskie - rok wcześniej - nie. Dziwne. Ale i tak spróbuję je jeszcze do siebie przekonać.
KWW, 24.11.2009 13:33 Autor: 5
Nasze są uśpione przez Onyszkiewicza.
Mateusz Cymbała, (Gość), 24.11.2009 14:45 Jeśli chodzi o krótki dzień, jest to znaczący czynnik w powodzeniu wyprawy. Ale najważniejszy jest sam człowiek i jego nastawienie do sytuacji! Oczywiście że reszta jest także ważna, ale to nasze decyzje mają największe znaczenie.

A warunki zimowe wymagają słusznych decyzji.
Np. o odwrocie!
Krzysztof Wasilewski, (Gość), 24.11.2009 15:25 Najważniejsza jest silna łydka i ogólna wydymka, bo przy takich przedsięwzięciach torowania niemało.
Mateusz Cymbała, (Gość), 24.11.2009 20:56 Kondycha i siła mięśni jest bardzo ważna! ale psycha też musi być mocna.
Dariusz Wojnowski, (Gość), 24.11.2009 22:45 Jak to ujął Starosta, człowiek uczy się na błędach ;-). Może powiem o swoich (jak się okazuje podobnych) wnioskach z błędów, a nuż się przydadzą:

1. Od namiotu tylko tropik, a zamiast podłogi NRCta. Jeśli masz namiot ze stelażem zewnętrznym - nie traci nic z odporności na wiatr, a za to traci połowę masy. Psiworek puchowy DOBRY. Idealnie byłoby mieć jakąś lekką samopompę - ja nie mam, to noszę 700-gramową karimatę.

2. Ciuszki. Góra: bielizna, WindShirt/Polar, SoftShell, w zapasie lekka membranka i Primaloft. Dół: getry i spodnie membranowe. Jednak chyba warto zabrać jedną dodatkową warstwę bielizny, żeby nie spać w przepoconej.

3. Jedzenie: gorących kubków nie polecam, to już lepiej wypić herbatę - dostarczy podobną ilość kalorii. Osobiście celowałbym w liofilizaty, albo jakiś półprodukt przyrządzony w domu - grunt, żeby nie trzeba było gotować, tylko zalać wrzątkiem/podgrzać.

4. Kuchnia: gaz ile trzeba (mnie wychodzi zazwyczaj jakieś 130g na 1 nocleg na 2 osoby), jedna menażka, termos 1l, nóż. Dalej pytanie, czy ktoś może pić herbatę z posmakiem obiadu. Ja nie mogę, to noszę jeszcze kubek. Łyżka plastikowa, bo nie waży.

5. Czołówka lekka - jak już napisano Tikka XP powinna dać radę przy założeniu, że nie idziesz nocą. Jeśli idziesz, chyba lepiej coś z kablem i bateriami chowanymi za pazuchę.

Na to wszystko powinien wystarczyć plecak 35-45l, zależnie od producenta oraz tego jaki rozmiar ciuchów i śpiworów nosisz ;-).
Bartłomiej Tofel, (Gość), 29.11.2009 12:48 I ja kapkę dorzucę, bo wracając z Tatr znajomego w busie spotkałem ;-) Był na grani Zachodnich. Warun jest teraz idealny (i powinien być dopóki nie dosypie) - śniegu mało, nad ranem, wieczorem i w nocy trawki super zmrożone, granie wywiane. Sprawdź dokładnie Paryskiego żeby nie władować się tak, jak kumpel, bo zejście z Ciemniaka na Tomanową może Cię zaprowadzić w podcięte żleby i będziesz musiał zawracać i tracić cenny czas.

Co do ekwipunku: leciutki namiot (1kg), śpiwór letni albo wcale, puchówka (na noc nogi w plecak), mata samo (bo ciągnie mocno od ziemi), zestaw softów, lekkie treki, raki paskowe, czekan, kijek, termos, kuchenka i trochę jedzenia (głównie bakalie, troszkę kuskusa, fix, może ser żółty i kabanos). Jak się zmieścisz w 7-8kg z workiem to będzie Ci się wspaniale napierało.

A kumpel grani nie złoił, bo miał tylko kawałek nocy i sobotę do dyspozycji ;-)

pozdr!
Paweł Pawłowski, (Gość), 29.11.2009 22:07 Na Grani Zachodnich najważniejszy jest warun, jeżeli śnieg jest ubity, nie ma wiatru ani mgły to prawie przebieżka ;-) Oczywiście trzeba uważać na nawisy.
Stoły i Rochacze da się spokojnie przejść bez liny, możliwe że Koledzy natknęli się na trudne warunki i dla tego zalecają asekurowanie się.
Dla mnie największym problemem była orientacja we mgle. Umiejętność posługiwania się kompasem i mapą to konieczność - jak się spierdoliła pogoda szybko przypominaliśmy sobie co do czego ;-)
W kontekście mgły dobrze też znać przebieg szlaku z letnich wypadów, szczególnie na Słowacji.
pozdro
Soplica
KWW, 29.11.2009 23:40 Autor: 5
A nie, ja nie zalecam. Na Stołach byłem właściwie wiosną, ale spokojnie dało radę bez liny.
O Rohacze się pytałem, bo wyglądają z daleka całkiem poważnie.
Jakub Pałyska, (Gość), 05.12.2009 20:43 A może ktoś miałby ochotę dołączyć?
Pastor, 05.12.2009 20:53 straaach.....
Alexander Sharman, (Gość), 07.12.2009 11:02 I ja dorzucę swoje, Polską grań przeszedłem z kolega w grudniu zeszłęgo roku, Warunki poporstu idealne. W większości zmrożony śnieg.
zdjęcia: [URL]http://picasaweb.google.com/alex.sharman/GranTatrZachodnich#[/URL]


Tu Kolega napisał conieco o naszym przejściu: [URL]http://www.reconnet.pl/viewtopic.php?t=525[/URL]

Lekki Plecak napewno polecam. My mieliśmy ponad 25 Kilo na plecach co dawało mocno w kość. Sporo niepotrzebnego sprzętu mieliśmy.

Ale szczerze polecam! Tylko ciepłe buty są potrzebne, choć w letnich też się da ;-)

Maciej Ostrowski, (Gość), 07.12.2009 11:40 chyba się zestarzałem bo jak patrzę na te trawersy które robiliście to trzęsę portkami