Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem


"you people are dogs" (nepal)
m a z e n o , (Gość), 12.10.2017 12:35 https://www.youtube.com/watch?v=0PnWUzHWPYI

sytuacja leci w ten desen:
pani z westu (z synalkiem) na treku gdzies w nepalu.
teahouse.
ciajchana znaczy.
no - taka przydrozna miniknajpa.
herbatka albo dwie.
wypite, placimy.
zdziwienie, bo 150 rupii (to tak z poltora dolca). pani z westu zapomniala (nie wiedziala?), ze o cene pyta sie wczesniej, a po fakcie nie chciala tyle bulic, wiec awantura - pani nepalka okropnie sie wqurwila.

a ja sie wcale nie dziwie tej awanturze.

jezdza takie glupie p***y (tak zenskie, jak i meskie) do dzikich krajow, szastaja dularami na lewo i prawo bezmyslnie, nie biorac pod uwage miejscowych zaleznosci spoleczno-cenowych. jezdza, szastaja i rozpieprzaja (w nepalu wlasciwie juz rozpieprzyli, tera pora na posowiecka azje srodkowa - to z moich ostatnich osobistych obserwacji).
gowno ich obchodzi(lo), ze taki zwykly nepalec nie potrzebowal do zycia wiecej niz mial (w zadupiach widac, ze tzw. "biedota" - biedota w naszych bogatych zachodnich oczach - bardzo dobrze se radzi bez cywilizacyjnych gadzetow, rzeklbym - o niebo lepiej niz my sa przystosowani do przezycia), west wpakowal im swoje "dobroci", kolakole, telewizje, smartfony, pokazal blyskotki w sitkomach - i nepalce sie zaczeli slinic, ze oni tez tak chca.
ergo - dzisiaj na popularnym szlaku w gorach ciapat kosztuje 3-5 dolcow. nepalczycy tlumacza sie, ze make na chleb trzeba doniesc z dolin, a to kosztuje. ale jak zleziesz dwa dni w bok, do doliny, gdzie nikt nie zaglada, gdzie tylko gompa (klasztor) z trzema mnichami na krzyz, dwie chatynki ze starymi dziadkami, bo mlodzi wywedrowali do miasta, to ten sam ciapat kosztuje kilka rupii, wiec z tymi kosztami to zwykla sciema. ot, po prostu trza wydrenowac kieszen debilnego turysty. a debilny turysta mysli, ze tak ma byc, ze to w porzadku, ze trzeba im zostawiac duzo tej kasy, bo sa biedni. ino nie kuma, ze jest milion roznych czynnikow, dlaczego tak nie jest i nie powinno byc (i niech mnie nikt nie pyta, dlaczego - skoro nie wie, to lepiej niech zostanie w domu).

kiedys (lata 90-te) jak jezdzilem do nepalu, poziom mentalny takiego delikwenta odwiedzajacego ten piekny niegdys kraj, byl nieporownywalnie wyzszy niz obecnie. onegdaj taki pacjent jechal, bo chcial poznac kawalek swiata. teraz dekle jezdza, bo mus miec selfika na fejsbuku albo filmik z go-pro przyklejonego do lba. takoz samo i z nepalcami - dawniej najsympatyczniejszy narod (wlasciwie plemiona) swiata. a teraz - lase na szmalec sukinsyny. dzieki wlasnie takim deklom z westu.

kiedys podroznik byl skupiony na miejscu, ktore odwiedzal.
teraz "podroznik" jest skupiony na sobie.

(ten cudzyslow to z premedytacja).

nie, zebym sie dziwil.
dawno przestalem sie dziwic.
po prostu mnie to wqurwia, bo kolejny piekny zakatek swiata zaczyna wlazic w to gowno.
tym razem pora przyszla na azje srodkowa - na pamirhajueju codziennie kilka-kilkanascie wynajetych samochodow z deklami maziajacymi po ekranach smartfonow. gorzej - spotkalem dekli, ktorzy niespecjalnie wiedzieli gdzie sa i dokad ich wioza, ale sweetfocie do fejsa walili z czestotliwoscia kalasznikowa...
Jusza, 12.10.2017 14:22
m a z e n o , (Gość), 12.10.2017 12:35 napisał(a):
(...)
po prostu mnie to wqurwia, bo kolejny piekny zakatek swiata zaczyna wlazic w to gowno.
Hej Mazeno. Spieszę, aby Cię nieco pocieszyć ;-)
Byłem pod koniec września w Górach Świętokrzyskich (Europa Centralna) - pięknie, niedrogo, ludzie przesympatyczni.
W tamtym roku także we wrześniu poszedłem sobie na dłuższy samotny spacer po Polsce.  Łaziłem tak przez ponad tydzień, spałem gdzie popadnie - pięknie, niedrogo, ludzie wspaniali.
W porównaniu do podobnych wędrówek z lat '90 pod wieloma względami widać ogromną zmianę na lepsze.
Co mnie tam jakiś Nepal...
m a z e n o , (Gość), 12.10.2017 14:52 jusza, przypomnij sobie to samo 30 lat wstecz - babcie po wsiach czestujace z kanki swiezo udojonym mlekiem czy wlasnie ugotowanym kompotem. przypomnij se spanie na sianie. przypomnij se te krajobrazy nie zdeflorowane wszedobylskimi reklamami.
teraz takiego mleka ciezko uswiadczyc, chyba ze z kartonu, jak se kupisz w biedrze. siana tez malo, bo boisko* przerobione na ocieplany garaz, w ktorym stoi blyszczace auto na kredyt, reklamowany na co drugim wioskowym slupie.
autorytatywnie (i doswiadczalnie ze "spania po rowach") stwierdzam, ze polska juz jest dawno po "zlej stronie mocy". choc przynajmniej policja nie zjawia sie w 3 minuty po tym, jak rozpalisz ognisko... bo sa takie jeszcze miejsca, gdzie policja nie dociera. ale coraz ich mniej niestety. zeby przejsc sto kilometrow tylko po zielonym trza sie mocno natrudzic.
po prostu - ilosc (turystow/podroznikow/wspinaczy/kajakarzy/rowerzystow/tu-wpisz-co-chcesz) przechodzi w bylejakosc.

--
* - dla niekumatych - boisko (inaczej stodola) to takie miejsce, gdzie jest miejsce na siano, widly, grabie, kose, kobylice i pare innych gratow, a nie powierzchnia do kopania kopanej.
Jusza, 13.10.2017 13:05
m a z e n o , (Gość), 12.10.2017 14:52 napisał(a):
jusza, przypomnij sobie to samo 30 lat wstecz 

30 parę lat wstecz, to ja proszę Ciebie całe dnie pływałem w Wiśle, a zabawa polegała na tym, alby ominąć jak najwięcej grubych placków brudnej piany. Potem wracałem do domu gdzie babcia przynosiła pachnący, wielki chleb i jeszcze ciepłe mleko o smaku krowiego mleka. Dużo jeździłem na rowerze, który miał koła wielkości stodoły a ja nie dostawałem do siodełka - bynajmniej nie był to superlekki model szosówki a ja nie miałem obcisłego ciuszka czy opływowego kasku, ale i tak czułem się jak drugi Szurkowski. Hmm... ja ja wtedy marzyłem o Wigry-3 !

Nie mniej jednak - nie mogę się zgodzić, żeby Polska była "po złej stronie mocy" jakoś bardziej niż wówczas.
m a z e n o , (Gość), 13.10.2017 13:42 ano niestety jest o wiele bardziej niz wowczas.
jak polazles gdzie w czarna dupe to szansa na spotkanie dekla typu "halo, topr? prosze mnie zwiesc helikopterem na dol, bo sie zmeczylem" czy na znalezienie plastikowej butelki byla bliska zeru. tera jest bliska 100%.
(oczywiscie przyklad przerysowany, ale jednak prawdziwy.)

mnie to wqurwia z dosc prozaicznych i egoistycznych pobudek.
koszt dotarcia w miejsce spokojne i wolne od takich dekli, wzrasta niemilosiernie.
a od butelek niestety juz nie uciekniesz.
Jusza, 13.10.2017 13:54
m a z e n o , (Gość), 13.10.2017 13:42 napisał(a):
a od butelek niestety juz nie uciekniesz.

Mazeno, gdyby te 30 parę lat temu niedościgła myśl technologiczna inżynierów w CCCP była zdolna wynaleźć coś tak zaawansowanego jak butelka PET - utonęlibyśmy w plastiku a pochowano by nas w przezroczystej trumnie jako mnogorazovyj elemient (w nowej łacinie - reusable item). Na szczęście skończyło się tylko na żelbetowych prefabrykatach.
Jusza, 13.10.2017 13:55 PS. Twój stan emocjonalny oczywiście rozumiem, choć nie podzielam, bo nie ciągnie mnie do Nepalu a na Góry Świętokrzyskie póki co  mnie stać.
m a z e n o , (Gość), 13.10.2017 16:05 na szczescie niedoscigla mysl technologiczna inzynierow z cccp nie byla zdolna i cala ludowa demokracja pakowala plyny w butelki z kaucja.
zreszta imperialistyczna mysl rowniez.

dlatego troche tesknie co tych czasow*, gdy na podhalu i spiszu chalupy pokryte byly strzecha, a w nepalu lupkiem, a nie u nas niemiecka czy u nich chinska blacha.

mnie do nepalu tez juz nie ciagnie.
kiedys ciagnelo, ale obecnosc duzej ilosci takich mamusiek z synalkami jak na powyzszym filmie skutecznie odtrasza.
i teraz sie wqurwiam, bo kolejne moje ulubione zakatki na swiecie zajmuja te pozycje.
polskie zadupia tez niestety.

---
* - bynajmniej nie nalezy tego odczytywac, ze tesknie do czasow rzadow brezniewa et consortes - to zwykli bandyci.